WYWIAD Z ANNĄ MALATYŃSKĄ
Metryczka:
- Zawód, wykształcenie, specjalizacje:
Psycholog, psychoterapeuta, psychodietetyk
- Gdzie pracujesz: prywatna praktyka oraz
Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu
- Obszar, na którym pracujesz: Psychoterapia
dorosłych i dzieci, konsultacje i wsparcie psychologiczne, wstępna diagnoza
psychologiczna, psychodietetyka – dostrzeganie powiązań relacji jedzenia z
psychiką
- Hobby: góry, aktywność fizyczna
sprawiająca mi przyjemność, samorozwój
- Motto życiowe: „Nie jesteś problemem
do naprawienia. Jesteś cudem do odkrycia.”
Psychologia
to życie, życie to psychologia.
Najpierw było życie potem ktoś mądry
ubrał zaobserwowane zjawiska w słowa, nazwy. I dzięki temu możemy dzisiaj z
jeszcze większą świadomością korzystać z uroków życia zewnętrznego i
wewnętrznego. Bo życie to nie tylko praca, rodzina, dobra materialne. To
również nasze przeżycia, emocje, zachowania. Im większą świadomość siebie
posiadamy, tym przyjemniej może nam się żyć z samym sobą i z innymi. A przecież
chyba o to chodzi nam w życiu?
Nie ma emocji dobrych i złych. Obalmy
wreszcie ten mit. Każda emocja jest nam do czegoś potrzebna, jest informacją o
tym, co się z nami dzieje. Jest drogowskazem, który ma nas zaprowadzić do życia
w zgodzie ze sobą, swoimi wartościami, przekonaniami. I w tym kontekście
będziemy się przyglądać nastrojom panującym w czasach pandemii koronawirusa.
Jedyną pewną rzeczą w życiu jest
zmiana. Wszystko wokół nas się zmienia, my sami ciągle się zmieniamy, mimo iż
tego nie zauważamy. Choć czasami nasze otoczenie daje nam o tym znać. I nie ma
w tym nic złego, jest to naturalny stan rzeczy. Dlaczego więc tak ciężko jest
nam się przestawić na zmieniającą się rzeczywistość? Dlatego, że jako ludzie
nie lubimy za bardzo się męczyć. Nasz mózg jest z pewnych powodów leniuszkiem.
Łatwiej jest nam działać po wyjeżdżonych torach (schematach zachowań, reakcji,
widzenia świata) niż ciągle reflektować, dostrzegać każdy niuans w codziennym
życiu – byłoby to po prostu męczące. A tak „jeździmy na pamięć” i nie zużywamy
energii, która sprawia, że żyjemy.
Tylko kiedy to „jeżdżenie na pamięć”
może nas zawieść? Czy w obecnej rzeczywistości bardziej nam przeszkadza niż
pomaga? Coś w tym jest. Bo gdy przez 5, 10 lat utorowaliśmy sobie stałe
schematy w naszym życiu, ciężko jest nam się przestawić na ich zmianę. Jak
zauważyłam, nasz mózg jest leniuszkiem i każda zmiana wymaga od niego
dodatkowej energii. Do tego dochodzą emocje, które pojawiają się w odpowiedzi
na nasze myśli (których w ciągu dnia, uśredniając, mamy ok. 60000 – na
szczęście nie wszystkie wywołują gwałtowną reakcję emocjonalną) i „nieszczęście
energetyczne” gotowe. Czyli nie dość, że mózg musi wydatkować energię na
wprowadzanie zmian, to jeszcze na poradzenie sobie z lawiną emocji. I jak tu
być spokojnym, szczęśliwym i wypoczętym.